Bez kategorii

Państwo Clochardowie

PaństwoClochardowie


      Od pewnegoczasu obserwuję parę clochardów.

Codziennie rano przechodzą pod moimi oknami,ciągnąc dwa wypełnione łupami wózki. Kiedy zdarza mi się iść obok z psem,Mordek ciągnie w ich stronę, a ja w bok, byle tylko z dala od smrodu,ciągnącego się co najmniej w odległości 4 metrów. Ona zawsze idzie pierwsza ipcha wózek przed sobą. On za nią, ciągnąc wózek, podobny do tego, którym przedlaty mleczarze rozwozili butelki z mlekiem (kto z czytelników mojego bloga topamięta?).

      On dosyćwysoki, ciemnowłosy, z gęstą skudłaconą czupryną i takąż długą brodą. Gdyby gowykąpać, byłby urodziwy. Ona z wyleniałymi włosami w strąkach, sięgającymi poniżejuszu. Bezzębna. Bez względu na upał mają na sobie dużo ciuchów. Onama ręceczarne, dosłownie, bo powiedzieć brudne, to za mało. Zawsze ze sobą rozmawiają.Kilkakroć próbowałam podsłuchać, o czym, ale rezygnowałam, aby mnie niezemdliło.


      – Ładnego mapani psa, a jaki wystrzyżony, chyba był u fryzjera. Jak ma na imię? – zagadnął wczoraj clochard.

– Mordek.

– Mordek napewno dlatego, że ma ładną mordkę.

– A mój ma naimię Maj. I dlatego, że znalazłem go w maju.

– Widzi pani,coś nas ze sobą łączy. Miłego dnia pani życzę.

– Nie gadajtyle, robota czeka – ponagliła go clochardka.

in / 15 Views

3 komentarze

  • kika225@buziaczek.pl 26 sierpnia 2009 at 13:21

    Ma pani racje pani Marto.. Ale z drugiej strony wielka szkoda że nie zamieści pani zdjęć pani corki,no ale trudno,rozumiem że każdy od razu chciałby tą fotke skopiować…..

    Reply
  • kika225@buziaczek.pl 26 sierpnia 2009 at 13:21

    Ma pani racje pani Marto.. Ale z drugiej strony wielka szkoda że nie zamieści pani zdjęć pani corki,no ale trudno,rozumiem że każdy od razu chciałby tą fotke skopiować…..

    Reply
  • czak192@wp.pl 29 sierpnia 2009 at 15:54

    Marto, mam ten sam problem! Może troszkę inaczej umiejscowiony, ale… . Bardzo Ci dziękuję, że poruszyłaś taki temat. Obok Włodka posesji, tzn. na sąsiednim podwórzu, którego widok mamy ze swoich okien, bardzo często, żeby nie powiedzieć, codziennie, pojawia sięKAZIU! – Pan, który, niemal bez przerwy coś na to podwórze znosi, zwozi, na takim właśnie wózku, o którym sama wspominałaś. Włodekprzybliżył mi troszkę jego postać, o czym nie będę tutaj pisać. Ale,żona jego ( chora psychicznie ), co ciekawe, jest siostrą – naszego, czyli rawickiego – burmistrza. Wspomniany Kaziu – jest, niesamowicie pracowitą postacią. Ma rentę, ale do tej renty dorabia – ZŁOMEM. Mam do niego osobistą pretensję (o czym on nie wie), że to, co tak ciężką pracą – zarobi, to przepije. Żona jego nigdy nie wychodziła z domu. Mieszkam już tutaj 6 lat i nigdy jej nie widziałam. Aż, naglepojawiła się – obok niego! On jej coś podawał, ona to odbierała. Rozumieli się bez słów. A ja miałam ochotę do nich podejść i, powiedzieć im, że cieszę się, że są znowu RAZEM!Pozdrawiam, Krystyna

    Reply
  • Napisz swoją opinię

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *