Bez kategorii

Prawda, szarganie świętości?

      „Co to za rodzaj polskiej mentalności? Ukryć, nie pisać, nie szargać” – mówi Andrew Tarnowski w wywiadzie opublikowanym w sobotnich „Wysokich Obcasach” (nr 38/491).

      Wstrząsająca rozmowa z brytyjskim autorem, wieloletnim korespondentem Agencji Reutera, który po przejściu na emeryturę napisał książkę „Ostatni mazur”, gdzie opisuje losy swojej rodziny od strony dziadka. Za jej opublikowanie wykluczono go ze Związku Rodu Tarnowskich.
Jest to rozmowa z człowiekiem wychowanym w domu bez miłości, choć pełnym szlacheckich zasad. Rozmowa o tym, jaką cenę płaci się za pisanie prawdy, choćby „swojej”.
     „Piszę o życiu, dlaczego więc miałbym przemilczać pewne sprawy”? – pyta Tarnowski, próbując zrozumieć fenomen rodziny, która się go wyrzekła, a przedtem robiła wszystko, by książka się nie ukazała.
      Podczas lektury wywiadu próbowałam rozumieć racje rodziny, broniącej prawa do prywatności przodków  – i racje autora, który tłumaczy, że nie mógł się powstrzymać od publikacji tak ciekawej historii. Zastrzega jednocześnie, że w swojej książce niczego nie wymyślił, nie czynił złośliwości i nie pisał o czymś, o czym w rodzinie by się oficjalnie nie rozmawiało, o czym by jemu nie opowiadano. Wszystko było dobrze, póki historia nie opuściła klanu Tarnowskich.
      Tarnowski uważa, że w Polsce nie ma tradycji pisania szczerych książek biograficznych. Na świecie są ( autor podaje przykład).
Tarnowski zapewnia, że przemyślał sprawę, radził się wielu ludzi, także zaufanego zakonnika, który mu powiedział, że jeśli tę książkę napisze, to musi ona mieć wartość „odkupiającą”.
     Myślę, że Andrew Tarnowski (nie został wychowany na Polaka, nie zna języka) musiał napisać tę książkę. Znam ten rodzaj desperacji, która otwiera drzwi ( do siebie, do świata, by być dobrym dla innych, by siebie ratować…).
      Wierzę, czuję, że to dobra literatura ( zamówiłam, przeczytam).
W pisarzach bywa coś okrutnego. Tyle, że to okrucieństwo uderza najpierw w nich, potem w innych. Flaubert twierdził, że pisarz musi ponosić odpowiedzialność wyłącznie wobec swojej sztuki. Jeśli jest naprawdę dobrym pisarzem, będzie bezwzględny.
Dziennikarka, Magdalena Grzebałkowska, pyta, czy książka przyniosła autorowi odkupienie. Tarnowski odpowiada: „Nie, przynajmniej na razie. Ale uważam, że zrobiłem krok do przodu”.

Ostatni Mazur. Opowieść o wojnie, namiętności i stracie (okładka twarda)

Wydawnictwo:
WAB, Luty 2008, Liczba stron: 416
Jak blisko jest Andrew Tarnowskiemu doMickiewicza? Ostatni mazur, jak Ostatni zajazd na Litwie, przedstawiazmierzch pewnego świata. Tarnowski opowiada o polskiej przedwojennejarystokracji, opisując XX-wieczne dzieje swojego rodu i rodzin z nimskoligaconych. Na historię życia tych niedostępnych ludzi składają sięnostalgiczne wspomnienia autora z dzieciństwa, zapamiętane opowieścijeszcze dalej sięgające w przeszłość rodu czy korespondencja rodzinna.Wizerunek, jaki się wyłania, daleki jest od ideału: pod pozoramimiłości i rodzinnej lojalności kłębią się nieokiełznane namiętności,zdrada i rozpad więzi. Autor nikogo nie wybiela ani nie usprawiedliwia.Dąży do przedstawienia prawdy, czasem gorzkiej i niewygodnej. Opisujerodzinne dramaty i zawirowania na tle wydarzeń, które wstrząsnęłyświatem. W czasie II wojny światowej członkowie rodziny rozpierzchlisię po całym świecie: jedni uciekali przez bezdroża Rumunii iJugosławii, inni czekali na koniec wojny we Francji, Szwajcarii iWielkiej Brytanii. Tam też rodzina Tarnowskich osiadła na stałe.

Norman Davies: Wspaniała książka. To najlepsza droga poznawania historii – prawdziwawalka człowieka o życie i miłość w rozpadającym się świecie wojny iucieczek. Napisana ze znakomitą precyzją.

in / 19 Views

2 komentarze

  • ~Gośka 28 września 2008 at 12:12

    Trzeba miec sporą odwagę, żeby pisac prawdę o rodzinie..

    Reply
  • ~MonikaS 28 września 2008 at 12:30

    Muszę przeczytać!

    Reply
  • Napisz swoją opinię

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *