Bez kategorii

Co nam zostało z tych lat

    Co nam zostało z tych lat?

     Nie zapisałam się do Naszej Klasy ani do żadnej innej społeczności tego typu. Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś chce mnie znaleźć, to mnie znajdzie.
Prawdopodobnie szkoła może wyglądać ciekawie z perspektywy klasowego spotkania po ćwierć wieku albo i więcej. Tyle tylko że z takich spotkań zbyt wiele nie wynika.
     Klasa, do której chodziłam w liceum liczyła 42 osoby. Dotrwało do matury o wiele mniej. Zdało ją jeszcze mniej. Nie byliśmy zgraną grupą. A może tylko ja odstawałam i dlatego tak mi się wydawało. Siedziałam w jednej ławce z Alą, przez 4 lata. Ona poszła na studia ekonomiczne, ja na filologię polską. Po maturze już się nie spotykałyśmy i nikt za nikim nie tęsknił. Co więc nas łączyło przez te lata? Była koleżanką, którą bardziej lubiła moja mama niż ja. Myślę (po latach), że to było dla mnie wygodne. Kiedy powiedziałam, że idę do Ali, mama nie węszyła, bo wierzyła Ali, nie mnie. Inna rzecz, że nigdy nie ośmieliłabym się okłamać i pójść gdzie indziej. To koleżeństwo dawało mi poczucie bezpieczeństwa, to dużo.
     Henio był intelektualistą. Toczyłam z nim intelektualne rozmowy przez całe 4 lata, zanim w IV LO zorientowaliśmy się, że przez wszystkich jesteśmy uważani za parę. Tuż przed maturą Henio zaprosił mnie na spacer. Była to pierwsza prawdziwa randka. Wystroiłam się jak marchewka na święto grządki i poszliśmy do pobliskiego lasu. Kiedy trzeba było przeskoczyć strumyk, podał mi rękę i już jej nie wypuścił. Byłam chora z uniesienia. Po raz pierwszy pocałował mnie po maturze i o mało nie umarłam. Rozjechaliśmy się na wakacje, obiecałam, że napiszę. Nie napisałam przez 2 tygodnie ( pracowałam jako kelnerka od świtu do nocy). Potem miałam miły sen z nim w roli głównej i napisałam mu o tym. A on się obraził i odpisał, że jeśli ma tak długo czekać na moje listy, to „żegnaj”. Płakałam 2 dni i przestałam, bo wokół mnie było pełno nowych ludzi, także chłopców, którzy o mnie zabiegali. W lipcu dowiedziałam się, że jestem studentką (miałam 17 lat). We wrześniu przyszedł do mnie Henio i powiedział, że mnie kocha. Czasem się spotykaliśmy, by prowadzić mądre rozmowy.  Na I roku, w maju, poznałam przyszłego męża. Oświadczył mi się we wrześniu, a Henio 1 listopada. Nie wybrałam Henia. Henio skończył medycynę, zrobił doktorat, poznał dziewczynę, którą mi przedstawił. Powiedziałam, że fajna i on się z nią ożenił, po czym razem wyjechali do Niemiec.
     Miss klasy była Bożena – miała jasne długie włosy, była wygadana i szczupła.  Drugą miss była H. Poderwała najprzystojniejszego chłopaka na krótko i była z nim w ciąży, którą usunęła. Zwierzała mi się z tego, liczyłam, że dowiem się od niej czegoś więcej, ale nic nie powiedziała, bo  widać nie byłam dla niej partnerką do rozmowy (była o 2 lata starsza ode mnie).
Bożena dziś mieszka w Niemczech, jest tęgą mężatką i ma córkę, która była moją tłumaczką, gdy brałam udział w targach we Frankfurcie ( co odkryłyśmy po 2 dniach gadania).
Fajna i dziwna była Jadzia. Dziś jest wróżką ( skończyła biologię).
Hania, najlepsza uczennica, popełniła samobójstwo. Edek, bardzo przeciętny uczeń, jest biskupem w kościele ewangelickim. Adama, wysokiego kolegę, który doszedł w II klasie, spotkałam niedawno w sklepie. Wybierał masło, popatrzyliśmy na siebie i nic. Skoro spojrzał na mnie jak na obcą, wolałam się nie przypominać. Co by dało to przypomnienie? Zapewnienie, że trzeba się spotkać?

CDN.

in / 25 Views

12 komentarzy

  • ~Gośka 10 września 2008 at 18:23

    na ciąg dalszy niecierpliwie czekam.

    Reply
  • ~Elwira 10 września 2008 at 18:27

    Napisała pani, ze klasa nie była zgrana, lub to pani za bardzo odstawała. Ja obecnie chodze do klasy trzeciej gimnazjum i moj problem polega na tym, ze zamiast siedziec cicho na lekcji, a potem na korytarzu wyzywac nauczycieli od najgorszych i mówic jaki to swiat jest zły, poprostu mowię nauczucielom głosno na lekcji co myslę, wyrazam swoja opinię, dzięki czemu wszystko załatwione jest na lekcji i raczej bezproblemowo. Klasa siedzi cicho. Następnie dowiaduję się jaka to ja jestem pani Mądralińska, a oni swoim zwyczajem bluzgają nauczycieli za to, ze postawili im ocene niedostateczną za nieodrobienie pracy domowej. Sami sobie winni, a jeszcze pretensje mają. Odkąd pamietam w ławce siedzę sama. Na początku było mi przykro. Teraz nie wyobrazam sobie, abym mogła dzielic szkolną ławke z druga osobą. Albo ja jestem inna, albo inni to kosmici…..Serdecznie pozdrawiam

    Reply
  • ~a. 10 września 2008 at 20:36

    A Pamięta Pani „co się stało z naszą klasą…” Jacka Kaczmarskiego? Tak mi się nasunęło. Wysyłam i pozdrawiam.a.http://pl.youtube.com/watch?v=d11PkbPobcA

    Reply
  • ~Oliwka 10 września 2008 at 20:41

    Ja tez czekam na ciąg dalszy …bardzo fajnie się czytało 🙂

    Reply
  • ~Iza 11 września 2008 at 08:11

    Jeszcze ! Jeszcze!

    Reply
  • ~Patrycja 11 września 2008 at 18:07

    Chociaz w maju skonczyłam liceum, to juz nie moge przypomniec sobie imion niektorych z klasy. Pewnie dlatego, ze z niektorymi nie miałam w ogole kontaktu, a przez trzy lata zamieniłam najwyzej dwa zdania. Moja klasa moze i była zgrana, nie liczac paru osob łacznie ze mna. Nie lubie fałszu i dlatego wolałam nie zmuszac sie do sztucznych rozmow i udawania, ze strasznie sie lubimy. Nie chodze z nimi na spotkania klasowe, bo ten czas wole spedzic z prawdziwymi znajomymi. W przyszłosci pewnie zorganizuja jeszcze jakies spotkanie, ale to pewnie tylko po to, zeby pochwalic sie swoimi sukcesami i wysokim stanowiskiem, a nie dlatego, ze interesuje ich jak potoczyły sie losy innych. Troche to przykre, ale nikt nie mowił, ze bedzie kolorowo. Pozdrawiam

    Reply
  • ~Klaudia4 11 września 2008 at 19:44

    Witam Panią. Jestem pani wielką fanką, czytam Pani książki z wielkim zaiteresowaniem. Kiedyś nawet tak się zasiedziałam że przez noc przeczytałam całą książkę. Była super. Bardzo lubie pani książki są ekstra ciekawe. Lubie też bardzo Pani zięcia pana Piotra. Ma bardzo ciekawy głos. Byłam, na koncercie, opłacało się bo było naprawde super. Wiem że Pani na takie komentarze nie odpisuje bo to Pani blog a nie Pani zięcia ale będe liczyć na odpowiedz. Mam tylko małe pytanie co słychać u Pani Agaty, Pana Piotra i Pawełka? I czy będzie pani kiedyś w małopolsce? I jeszcze jedno czy wierzyć w plotki o panu Piotrze bo już sama nie wiem. Czasami wypisują takie głupoty że aż się wierzyć nie chce. Mam wierzyć? Bardzo bym prosiła o odpowiedz w komentarzu albo na e-mail: klaudziuszek2313@poczta.onet.pl. Pozdrawiam Panią i Pani rodzine z całego serduszka 🙂

    Reply
    • ~Iza 11 września 2008 at 20:21

      O, matko, dziewczyno, stuknij się w tę pustą głowę ! Przeczytaj, co napisałaś ! Jest pani wspaniala, ale niech mi pani powie, co slychac u Piotra. A g* cię to obchodzi. Czy ja mam wierzyć w to, co piszą w gazetach – pytasz. Niech pani napisze. A niby dlaczego pani Fox miałaby ci się zwierzać i zdradzac to, co się dzieje w jej rodzinie. Chyba cię porąbało i wstydu nie masz. Głupota, ze az zal sciska wiadomo co.

      Reply
  • ~Ania 11 września 2008 at 20:20

    Jestes chora.

    Reply
  • ~Klaudia4 12 września 2008 at 17:42

    Naprawde lubie bardzo panią Martę, jej ksiązki jak ktoś nie wierzy to trudno. Wcale chora nie jestem. Bardzo mi przykro że zostałam obrazona. Jest mi bardzo smutno. Aż i się odechciało czytać tego bloga i wogule mi się wszystkiego odechciało. Jak nie wiecie nic o osobie która pisze komontarz to nie komentujcie. Ja bardzo lubie panią Martę i jej zięcia też. Zrozumieliście z komentarza że napisałam że lubie panią Martę tylko dlatego żeby mi napisała co u nich słychać. A wcale nie bo bardzo lubie twórczośc pani Marty i ten komentarz to prawda. Nie liczyłam na odpowiedz poprosty tak tylko napisałam. Bardzo mi przyktro jeżeli to zostało tak odebrane jak zostało. Naprawde bardzo mi przykro.

    Reply
  • ~Klaudai4 12 września 2008 at 17:46

    Bardzo prosze o usunięcie moich komentarzy bo nie chce żeby jeszcze więcej osób odebrało to tak jak inni. Przepraszam panią jeśli panią uraziłam. Naprawde kocham pani książki. Nie pisze tak tylko dlatego ze lubie też pani zięcia. Jak tak to pani odebrała to przepraszam bardzo.

    Reply
    • ~Marta 12 września 2008 at 18:01

      Jak zauwazylas, Klaudio, ja nie odpowiedzialam na Twój post, komentowali Czytelnicy. Słowo pisane zobowiązuje, Słowa ulatują, pismo pozostaje. Do pisania potrzeba odwagi. Ja tez jestem narazona na rozne refleksje czytelników, ktore nie zawsze są po mojej mysli. Nie kasuję zadnych uwag, nawet tych zlosliwych. Kazdy ma prawo powiedzieć, co mysli. Dziękuję Ci za dobre słowa o moich ksiazkach. Doceniam to. Serdecznie pozdrawiam.

      Reply

    Napisz swoją opinię

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *