Bez kategorii

List od Danusi

Listod Danusi

     Danusia, mojaprzyjaciółka ze studiów, Danusia, przysłała mi list, liczący 30 stronmaszynopisu. To list z przeszłości, opisujący w dużej mierze czasy, kiedybyłyśmy studentkami I roku studiów, czyli ja miałam lat 17, a Danusia 19. To część jejrodzinnej historii, w której znalazła się opowieść o mnie, zatytułowana „Trzy wjednej, opowieść o niezwykłości”.

     Danka zaczęła pisać, przeczytawszy mojąpowieść „Święta Rito od Rzeczy Niemożliwych”. Doszła do wniosku, że jest naemeryturze, córki wyfrunęły z gniazda i powinna sobie zagospodarować czas. Dotej pory nie myślała o pisaniu, bo pisanie kojarzyło jej się z męką twórczą, aona chciała, by jej życie na emeryturze było uładzone i płynęło leniwie. Ponoćna spotkaniu autorskim, na którym była, powiedziałam, że tylkografomani mają łatwość pisania. Spodobało jej się to i postanowiła zostaćpełnym humoru grafomanem, a nie umęczonym aktem twórczym, ponurym mistrzemsłowa.

     Jak się okazało,pisanie daje Danusi wiele przyjemności i działa terapeutycznie: dzięki temuporządkuje i tak uporządkowane od zawsze życie ( to mój punkt widzenia), zacieśnia więzi z córkami, zsiostrą, i jak się okazuje – ze mną.

     Danusia zauważyła,że walczyłam w swoim życiu o wszystko, że zawsze szłam pod górkę  i pod wiatr. Ona natomiast pozwalała się nieśćnurtowi, obserwując jedynie, co też los jej podsunie. W jej odczuciu byłampełna dzikiej pasji życia, przepełniona ciekawością świata, na nic nie chciałamczekać w kolejce. Chciałam czerpać z życia garściami, szybko, dużo,natychmiast, wszystkiego doświadczać na własnej skórze.

     Być może takwłaśnie było. Próbuję szeregować fakty ze swojego i Danusi życia. U mniewydarzeń jest tyle, że śmiało mogłabym swoim życiem obdarować 5 osób i każda znich na pewno stwierdziłaby, że dużo przeżyła. Ma Danusia rację – bardzo byłamłakoma na życie ( i jestem). Bardzo lubię BYĆ w wielu barwach. I chciałabymkiedyś o sobie powiedzieć, jak Zofia Chądzyńska o sobie, że byłam awanturnicą włotrzykowskim stylu, czyli w znaczeniu staromodnym i obiegowym. Daleko mi jednak doChądzyńskiej. W jej życiu były cztery obywatelstwa, trzy kontynenty, trzech mężów,kilkanaście przetłumaczonych książek, kilka napisanych. A u mnie? Och, och.

in / 19 Views

2 komentarze

  • ~Anima vilis 29 lutego 2008 at 13:43

    Chciałam Pani powiedzieć, chociaż wiem, że brzmi to conajmniej głupio, że jestem Pani fanką! Dopiero niedawno odkryłam Pani twórczość (w styczniu tego roku), pierwszą książką, którą przeczytałam była właśnie „Paulina w orbicie kotów”, a teraz czytam „Czerweń raz jeszcze daje czerwień” i bardzo, baaardzo mi się podoba! Nie wiem, czy wie Pani, że Pani książki są niebezpieczne? Uzależniają:D W każdym razie ja jestem nimi zachwycona, od rana usiłuję znależć w internecie jakiś kontakt do Pani, dzięki któremu mogłabym opowiedzieć, jak wiele radości dały mi powieści Pani autorstwa i- oczywiście- podziękować. Byłabym bardzo wdzięczna, gdyby napisała Pani do mnie na adres anima.vilis@amorki.pl Bardzo serdecznie pozdrawiam

    Reply
  • ~pipip 4 maja 2010 at 16:20

    ale siara

    Reply
  • Napisz swoją opinię

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *