Bez kategorii

W pisaniu

W pisaniu

 

     Cała jestem w pisaniu.Najchętniej siedziałabym przy biurku 20 godzin, gdybym fizycznie była w staniepodołać. Niestety, muszę od niego odchodzić, by rozprostować kości i zrobićkilka ćwiczeń, chroniących mój kręgosłup. Jest też pies, któremu ostatniotrudno wytłumaczyć, że ma trzymać jako i ja trzymam.

 Zamierzam  twórczo sięeksploatować przez cały miesiąc. Jeśli więc będę pleść bzdury  w tym blogu, wybaczcie.

     W styczniu prowadzę też 2 spotkania autorskie w bibliotece. Jednoz nich z Bogusławem Kiercem, aktorem, poetą i autorem ostatnio wydanej książkipod tytułem „Rafał Wojaczek. Prawdziwe życie bohatera”. Kończę ją właśnieczytać.

Bogusław Kierc zagrał rolę Krzysztofa Cedro w „Popiołach”, filmiezrealizowanym w 1965 roku przez Andrzeja Wajdę, na podstawie powieści StefanaŻeromskiego. Byłam wówczas licealistką, miałam 13 lat ( poszłam wcześniej doszkoły, a szkoła podstawowa miała 7 klas), przeczytałam już całego Żeromskiegoi uparłam się, by zobaczyć ten film, co nie było łatwe, bo był to film od 16lat, na co bynajmniej nie wyglądałam.

     Przemyciłam się jednak i widziałam, a toznaczyło, że zakochałam się na śmierć i życie, czyli co najmniej pół roku, wCedrze, czyli aktorze Kiercu.

Znam Bogusława od wielu lat, od czasu, gdy wstąpiłam do wrocławskiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, jesteśmy kumplami po piórze, ale naspotkaniu mu się przyznam do tej dziewczęcej głupawki, hihi.  Książkę o Wojaczku napisał świetną.

     Teraz idę na chwilę odpocząć na szezlong, a potem znów do biurka,do pisania.


     O filmie „Popioły” w linku poniżej:

http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/121891

in / 18 Views

2 komentarze

  • ~Włodek 4 stycznia 2008 at 09:12

    Budujemy mosty dla pana starosty, ale … wszystkie pary przepuszczamy, a tą jedną zatrzymamy. Swoją drogą, być może to właśnie o ten jeden most za daleko było… A tam w dali zielony mosteczek ugina się… i most na rzece Kwai…W nowym roku nowych tęczowych mostów Marto! O ile wiem, jesteś światłolubna. Bez słońca tęcza umiera, tak więc słońca, słońca, słońca!A teraz do Bogusława Kierca.Był okres, gdy we Wrocławiu był bardzo „na fali”. Uważam, że niedoceniona jest jego poezja, że wiersze pisze (dalej?) cudnomanowcowe. Poznałem go osobiście w Lesznie, gdy wygrałem konkurs literacki „Konfrontacje”. Mówił mój wiersz i jakby to nie był mój. To była piękna poezja. Nie wierzyłem, że ja to napisałem, tak „klimatycznie” zabrzmiało! No i jeszcze jedno – jego kultura osobista. Czapki z głów!Pozdrawiam serdecznieWłodek

    Reply
  • ~Jolka 4 stycznia 2008 at 14:57

    Widziałam Popioły, a jakże, pamiętam Cedrę, nie łaczyłam jednak tego aktora z poezją, teraz poznam go z drugiej strony.

    Reply
  • Napisz swoją opinię

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *