Bez kategorii

Jeszcze o kolorach

Jeszcze okolorach

 

      Kiedyś ubierałam się jak Emily Dickinson, cala na biało, w różnychodcieniach bieli ( mój okres biały). Robiłam to na złość brudowi Śląska, imbardziej on brudny, tym bardziej ja biała.  Potem miałam okres fioletowy ( lata 80-te, gdyurodziłam Agatkę). Och, ileż się nafarbowałam ciuchów ! To był czas, gdypowstawały pierwsze butiki. Wtedy ogarnęła mnie pasja szycia, robienia na szydełkui drutach.

      Okres niebieski trwał u mnie krótko, uległam namowom i stereotypom( bo blondynce tak dobrze w niebieskościach). Może i dobrze, ale było mi zimnow tym kolorze. Łączenie ciepłej żółci z czarnym to był dobry okres mojegożycia, bo wtedy realizowały się marzenia, które były nie do zrealizowania.


      W zielenie ubieram się wiosną i latem, lekko mi wtedy, powiewnie.

W czernie zawsze na premierowe wieczory teatralne.

Zawsze marzyłam o czerwonych sukienkach. Miałam ich trzy.

Dzięki tej pierwszej zostałam nazwana „dziewczynką z Pankiewicza”.

Czerwoną opaskę nosiłam na głowie, gdy walczyłam ze światem jakRambo.

      Teraz mam czerwoną spódnicę.

Jedni mówią, że zwariowałam i że babci nie przystoi.

Drudzy, że jestem odważna, inni, że zagubiona, jak kobietyAlmodovara i dlatego dodaję sobie czerwienią energii.

Niech mówią.

Dobrze się czuję w tej czerwonej spódnicy. Ani trochę jak CzerwonyKapturek.

in / 13 Views

2 komentarze

  • ~marta 2 października 2007 at 07:29

    świetna jest ta spodnica!

    Reply
  • ~Jula 3 października 2007 at 18:18

    Czy to ta piękna spódnica ,w którą była Pani ubrana kiedy prowadziła spotkanie z panem Maciejem Zębatym ?…Do niej chyba był szal?…;)))

    Reply
  • Napisz swoją opinię

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *