Bez kategorii

Upał

     Cudownie,Upał.

Wpoprzednim wcieleniu byłam kocicą, powtarzam to do znudzenia.

Uwielbiamtaką pogodę, nawet w Katowicach.

Wstępujewe mnie energia i od świtu mam ochotę do działań.

Zadzwoniłam do Tess, przyjaciółki,z którą się  dawno nie widziałam. Dałamjej 2 godziny na pozbieranie się. Przyjechaliśmy do niej ( 35 km), a od niej w lasy,parki, nieznane miejsca. Zobaczyłam wreszcie klasztor cystersów w Rudach Raciborskich.Oczywiście Tess i Janusz pili sobie potem zimne piwko, a ja… wodę. Ale za to terazwypiję lampkę różowego wina na balkonie. Wszystkich moich Czytelników serdeczniepozdrawiam.

Czy ktoś zrobił sobie carbonarę? Na taki upał to na pewno lepszychłodnik litewski, prawda?

in / 20 Views

4 komentarze

  • ~Krycha 16 lipca 2007 at 14:53

    Cieszę się, że i do Ciebie dotarły upały. Uważaj na słońce, bo niebezpieczne jest, skórę (czyt.futerko) możesz sobie spalić.Wczoraj mimo, że była niedziela, a może dlatego, zastrajkowałam inie gotowałam. U nas( Rawicz) już od piątku gorąco, Włodek czuje się, jak ryba w wodzie, dla niego i 40 stopni niestraszne. Dla mnie25, to najlepsza temperatura. Pozdrawiam!

    Reply
  • ~ellubis 17 lipca 2007 at 16:35

    u nas na szczęście chłodno, ja powyżej 26 stopni nie żyję, lubię jak pada, lubię burze, szarugi, piękną pogodę lubię tylko jako przerywnik… spaghetti robię rzadko, ale tym odświętniej, spaghetti alla carbonara jadłam ostatnio we Włoszech (czyli dość dawno temu), ale przypomniałaś mi i zrobię wkrótce, jak będzie więcej gąb przy stole. ja robię spaghetti a.c. tak samo tylko w innej kolejności: żółtka, śmietankę i parmezan ubijam i przyprawiam, delikatnie, bo parmezan ma już dość intensywny smak, poza tym szkoda go zabić solą i pieprzem, do podzłoconego boczku na patelni wrzucam prosto z durszlaka spaghetti, mieszam i wlewam żółtka&Co., szybko całość podsmażam na małym ogniu tak, żeby się sos zaledwie ściął, ale nie stwardniał, podawać trzeba natychmiast (+bazylia, parmezan…) i popijać identycznie jak opisałaś… tajemnicą Włocha-kucharza jest to, że spaghetti daje do sosu i jeszcze na patelni obtacza sosem, i podaje natychmiast, tak że spaghetti nie ma szans się skleić, oczywiście z wyjątkiem spaghetti al pesto, bo pesto jest zimne, inną tajemnicą kucharza-Włocha jest to, że do sosów mięsno-pomidorowych (Bolognese etc.) dodaje łyżeczkę kawy instant, podpatrywałam to wiem:), trzecią tajemnicą, którą sam mi zdradził, jest to, że nie tylko wie dokładnie ile minut ma się spaghetti gotować, ale na dwie, trzy minuty przed zaczyna próbować, czy aby nie już i odcedza dokładnie w chwili gdy już, i ani chwilki później, co najczęściej jest szybciej, niż podają na opakowaniu, bo tam muszą na sicher, spahgetti al dente jest dokładnie wtedy, gdy woda dotrze do ostatniego suchego wnętrza nitki, ale jej już nie rozmiękcza. smacznego tak czy siak 🙂

    Reply
    • Marta 17 lipca 2007 at 21:32

      Ellubis, Twoj patent na carbonarę jeszcze lepszy. Nie rozumiem natomiast po co ta kawa instant do sosu pomidorowego.

      Reply
      • ~ellubis 17 lipca 2007 at 23:54

        dla wzmocnienia smaku, wiem, bo już zawsze tak robię, zrobię Ci kiedyś, to zobaczysz… posmakujesz 🙂

        Reply

    Napisz swoją opinię

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *