Bez kategorii

Co dobrego mnie spotkało

 

      Dwalata temu prowadziłam spotkanie z prof. Włodzimierzem Osiatyńskim. Było dlamnie ważne, książka „Rebab” bardzo ważna, bo ukierunkowała analizowanie mojejprzeszłości. Po kilku dniach Profesor zatelefonował, by mi powiedzieć, żesiedzi sobie na lotnisku i przed wylotem do Afryki rozmyśla, co go dobregospotkało w minionym tygodniu. – Najlepszym było to spotkanie – powiedział idlatego dzwonię, by pani podziękować. Z wrażenia aż przestałamsię śpieszyć, tak było to dla mnie miłe. Mógł przecież mi tego nie powiedzieć.

      Dziśod rana rozmyślam, jaki intensywny miałam tydzień i co dobrego mnie spotkało.Wszystko było dobre i spotkało mnie wiele życzliwości. Nie chcę stopniować,więc fakty wymienię w porządku chronologicznym:

  1. Spotkanie z Danielem Passentem i rozmowa po nim, ta prywatna – to wszystko było dla mnie bardzo dobre.
  2. Tomek Witkowski, wydawca mojego  audiobooka ( „Święta Rito…”) przyjechał do nas i w prezencie bez okazji  podarował mi rzeźbę św. Rity, autorstwa Antoniego Todorowicza. Rita jest zrobiona na świątka. Jest stara, demoniczna, w otoczeniu kwiatów, z kroplą krwi na czole. Niesamowita. Wiedźmowata. Smutna, schorowana. Przyciąga, jest prawdziwa, daleka od wizerunków uduchowionych i sentymentalnych świętych.
  3. Mój przyjaciel, Marek Krzystanek, psychiatra, podarował mi swój tomik wierszy, czym wprawił mnie w osłupienie. Wiersze tak samo niesamowite, jak i on.
  4. Sergio, Portugalczyk, zaprosił nas na świetną kolację, którą osobiście przyrządził. Sergio – nie dość, że nauczył się polskiego, bo ukochał Polskę, to jeszcze ukochał Katowice, czego już pojąć nie potrafię. Tutaj mieszka i pracuje.
  5. Na targach książki w Warszawie nie podpisywałam swoich książek, tylko załatwiałam sprawy. A mimo tego podeszło do mnie kilkadziesiąt osób z prośbą o autograf, w tym cała grupa dziewcząt z Praszki. To było bardzo miłe, bo każdemu pisarzowi mało głaskania.
  6. Ucztowałam urodziny Remka Grzeli w warszawskim Sheratonie, w doborowym towarzystwie jego przyjaciół, więc ubawiłam się po pachy, żadnych smutków, samo dolce vita, łącznie z wybornym jedzonkiem, gdzie mogłam poszaleć z racji m. innymi moich ulubionych potraw z frutti di mare. Remek uśmiechnięty, no ale w końcu po raz pierwszy ma 30 lat.
  7. Moje córeczki telefonowały do mnie, bynajmniej nie korzystając z wolności „od” mamuśki.
  8. Janusz mnie wspierał, jak zawsze, ale mogłoby mu się na przykład w Warszawie odmienić.
  9. Wreszcie wynegocjowałam po swojej myśli umowy do książek, „Pauliny” i tomiku wierszy.
  10. Wszystko to, co wyżej wynagrodziło mi bóle kręgosłupa, który za nic sobie ma terapię, jakiej się poddaję od dwóch miesięcy ( masaże, gimnastyka, lasery i inne bajery, hihi).

 

 

 

 

in / 119 Views

6 komentarzy

  • ~Marta 21 maja 2007 at 20:25

    Podoba mi się takie nastawienie do życia. Zawsze to, co dobre! Oczywiście, z racji tego, że nie jestem sławną pisarką, a li i jedynie uczennicą garwolińskiego liceum (wie ktoś gdzie to?) moje życie jest uboższe w spotkania z interesującymi ludźmi, ale chyba każdy może robić sobie taką listę…Pozdrawiam. Marta (ta od parafrazy wstępu do “Niebo z widokiem na niebo” na http://www.zapiski-introwertyczki.blog.onet.pl)

    Reply
    • Marta 21 maja 2007 at 21:35

      Wiem, gdzie jest Garwolin. Myslenie pozytywne ma swoje dobre strony, hihi. Pozdrawiam serdecznie.

      Reply
  • ~Agnieszka 21 maja 2007 at 21:16

    Pozytywne nastawienie robi swoje.Mam pytanie: czy fabuła Pani książek jest całkowicie fikcyjna? Pozdrawiam.

    Reply
    • Marta 21 maja 2007 at 21:37

      Całkowicie to NIC nie jest fikcyjne, nawet życie. A jesli o ksiązki chodzi, to zalezy w której…ile tej fikcji. Gdyby jednak nawet najprawdziwszej prawdzie nadać kształt literacki, odpowiednia formę i kompozycję, to już poprzez te formalności prawda stanie sie fikcyjna. Hio, hio.

      Reply
  • ~Marta 21 maja 2007 at 22:44

    Mam nadzieję, że również miłe będzie dla Pani jutrzejsze spotkanie z czytelnikami w Jaśle. Czekamy z niecierpliwoscią!

    Reply
  • ~-Natalia-Kolorek 23 maja 2007 at 14:40

    Dzień Dobry;) Chciałam bardzo serdecznie podziękować za dzisiejsze spotkanie w Kołaczycach. Dostałam dziś od Pani “kawałek” nieba i kilka dobrych rad co do mojego pisania. Pani książki są naprawdę cudowne! Moja jest w początkowej fazie “roboczej”, ale- jak powiedziałam- jeśli kiedykolwiek dane będzie mi ją ukończyć(a co ważniejsze wydać) to obiecuję przesłać Pani egzemplarz. Serdecznie pozdrawiam, życzę samych wspaniałości, niech Pani koffaniutki wnuczek Pawełek rośnie zdrowo i nie za szybko, żeby mogła Pani się nim dłuuugo cieszyć.Pozdrawiam również Kujonka i Agatona, teraz już raczej wypadałoby napisać Panie Magdę i Agatę;) Jeszcze raz dziękuję i… Uciekam;)

    Reply
  • Napisz swoją opinię

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.